fretka-arlekin blog

Twój nowy blog

Od dawna

1 komentarz

Zniknęłam z fretki-arlekina. Wróciłam na mamarudnika.

Tęsknię. Oglądam „Ruchomy zamek Hauru” po raz piąty dzisiaj. Mam przemarznięte stopy. I płaczę.

287 Głupia

Brak komentarzy

O co ci właściwie chodzi? Czaisz się po kątach i wyskakujesz na ludzi, łapiąc ich za nogawki. Śnisz na jawie. Prowadzisz ze sobą durne dialogi prowadzące do nikąd. Czekasz.

Czekam. Żeby się nie skończyło jak w „Poczekalni” Kaczmarskiego.

Chociaż wtedy będzie mi wszystko jedno.

286 Dialogi

3 komentarzy

Fretka cynamonowa zaczyna się uczyć rosyjskiego. Akcent ma fatalny, a nawet jeszcze gorszy, ale bardzo się stara. Poza tym męczy mamę, najczęściej w kuchni, żeby wyjawiła jej rosyjskie nazwy niektórych przedmiotów. Wychodzi wtedy czasem coś takiego:

[f] – A to? [podsuwa mamie winogrono pod nos]
[m] – Winogrono.
[f] – Ale jak?!
[m] – Nie wiem…
[chwila milecznia i fretka zwija się ze śmiechu na podłodze]

[f] – Mama, niedobrze mi…
[m] – Szok. Za szybko zjadłaś banana, trzeba było poczekać aż ci się jajka ułożą.

285 Pół roku.

Brak komentarzy

Pół roku. Dopiero? Cudowne wyparcie wspomnień. Tragedie po drodze, tragedie dzisiejsze, o których rozwodzić się nie będę. Życie jest krótkie, takie delikatne… I ciężko uwierzyć, że wystarczy chwila, żeby go nie było.

„O, Ula, wyglądasz jak trup!” O! No może. Mój organizm mówi, że jestem złą gospodynią, a oznajmia to dobitnie i głośno. Ledwie trzymam się na nogach, chyba głównie siłą woli. Nie znoszę kataru. NIENAWIDZĘ kataru.

283 Spać

Brak komentarzy

Tylko tyle. Położyć się i przespać wszystko. Może poczekać aż mnie ktoś obudzi. Już mi się nie chce…

Innymi słowy: ja pas, kochani. Ja pas.

Ze mnie. Idiotka ektraordynaryjna. Kuper mi przemarzł, łepetynę przewiało, a szalik sam z siebie zawiązał na supełki. I nie uzyskałam nic, poza rozmazanym makijażem.

281 W drodze

Brak komentarzy

Mój pokój wygląda tak, jakbym była w połowie pakowania się i w przedzień wyjazdu gdzieś tam. Rozwłóczone po podłodze torby, sterty różnych rzeczy na biurku i kilka sztuk ubrań na koszu. Może jestem w drodze dokądś. Nie wiem.

280 Galop

Brak komentarzy

Galop nagle przestał być straszny, kiedy okazało się, że można w nim jeździć w pełnym siadzie. Zdradziłam Tościka na rzecz Andora, który jest do mnie dostosowany wielkością i umaszczeniem. Kurdupelki górą.


  • RSS